sobota, 22 sierpnia 2015

Przeprosiny :(

Cześć kochani. :*

Chciałabym przeprosić za bardzo, bardzo długą nieobecność na blogu. Ale lenistwo daje popalić. :P
No, więc jak wcześniej wspomniałam kochanemu Kriszowi planuję powrót. :D Zdecydowałam, że wrócę do pisania tego bloga, ale rozdziały będą dodawane co jakiś czas. Też coś. xDDD
Do zobaczeni wkrótce. :3
Całuski :* ♥ 

piątek, 16 stycznia 2015

Rozdział 2

Nadszedł dzień, w którym miała przyjechać pani Henderson. Logana na zewnątrz mało obchodził przyjazd jego ukochanej mamy, lecz w środku zżerał go stres. jego matka bardzo go stresowała do tego ta wiadomość. Przyjaciele go bardzo wspierali, oprócz Jamesa, który po otrząśnięciu się ze straty swojej ukochanej rzeczy wyszedł rano, aby powyrywać parę panienek. Schmidt podtrzymywał bruneta na duchu, ale nie ukrywał, że chce się teraz spotkać ze swoją ukochaną. Jedynie Carlito dzisiaj wydawał się być w skowronkach nawet po tym wczorajszym incydencie z Jeniferkami. Tańczył, śpiewał i gadał do swego kasku. Kendall i Logan zostali sami w mieszkaniu, gdyż latynos pobiegł po paczuszkę żelków.
- O której ma przyjechać do Palmwoods ? - zagadał blondyn.
- Za godzinę jadę ją odebrać z lotniska. - przegryzł wargę. - A jeśli chodzi o to, że możę ojciec umarł ?
- Wątpię w to brachu. - poklepał przyjaciela po plecach.
- Chyba masz rację. - zapadła cisza. Nim ktoś się odezwał wparowała do mieszkania oburzona Natalie. - Jeszcze czego. - pomyślał Henderson.
Natalie nazywano czwartą Jeniferką. Jej blond proste włosy opadały na piersi. Oczy miała przymarszczone ze złości jak i mały zgrabny nosek. Tupocząca noga dała do zrozumienia, że dziewczyna jest wściekła.
- Logan Phillip Henderson !!! - wydarła się. - Zaniedbujesz mnie haniebnie !!!
- Co ja znowu zrobiłem ?! - uniósł ton Logan. - To ty codziennie szlajasz się z tym przydupasem !
- Żadnym przydupasem ! To mój przyjaciel !!! On umie przynajmniej mnie słuchać.
- To ja - wtrącił Kendall. - idę do Jo. Przy okazji kupię naczynia. Na razie !!!!! - wybiegł pędem z mieszkania. Blondasek bał się zostać przy Loganie, gdyż kiedy dochodziło do kłótni pomiędzy parą wiadomo było, że będzie trzeba kupić talerze.
- Widzisz !!! Przestraszyłaś Kendzia !!
- Ja przestraszyłam ?! To ty go przestraszyłeś !!!
- Akurat !!! - rozpętał wojnę. Kłótnia toczyła się tak przez niewiadomo jaki czas. Na szczęście nikogo nie było w domu to krzywdy nikt nie zaznał.

Nad basenem w Palmwoods szedł James wpatrzony w swe odbicie w wodzie.
- Kto jest najprzystojniejszy na świecie ? - gadał do siebie. - Kto zdobędzie Lucy Stone ?! Ten gość ! - wskazał na siebie i udał się do mieszkania rockmenki. Zapukał z nadzieją, że dzisiaj ją zdobędze, ale sukcesem nie zakończył tego spotkania. Lucy otworzyła drzwi od mieszkania i osłupiała ze zdziwienia.
- Co to jest ?! - złapała się za swoje czarno-czerwone włosy. Przed jej oczyma stał chłopak z wężem na karku. - To kaktusy ?!
- Tak. - oznajmił szatyn.
- Nienawidzę kaktusów.
- Co ?! Pisałaś w piosence, że kochasz kaktusy.
- Bo nie znalazłam żadnego wyrazu, aby rymował się z piosenką. - wzięła swoją gitarę. - Wybacz, ale chcę iść do parku.
- Ale... - zamarł z bólu, bo kwiaty go kuły. - Moja szansa przepadła !!!! - upadł na kolanach i zaczął wołać na cały hotel.

Carlos pojechał z Loganem po panią Henderson na lotnisko. Jednak po 10 minutach szukania mamy Logana znaleźli ją. Pani Henderson była uważana za elegancką, inteligentną i piękną kobietę  jak na swój wiek. Logan właśnie po niej odziedziczył cechy. Kiedy dotarli na miejsce Carlito zaniósł bagaże na górę, a matka z synem zaczęli rozmowę :
- Jak się miewasz mamo? - rzekł sztywno.
- O dziwo dobrze. Dom bez twojej obecności jest jak człowiek bez wody.
- Mówiłaś wczoraj przez telefon, że mieliśmy o czymś porozmawiać. - przeszedł do sedna. - O co chodzi ?
- Czy mógłbyś mi dać coś do picia? Umieram z pragnienia. - odrzekła kobieta. Logan szybko popędził po napój do kuchni. Po jakiś 5 minutach szukania szklanki przyniósł naczynie z wodą. Duszkiem płeć piękna zaczęła pić przyniesioną wodę.
- To powiesz o co chodzi? - nie odpuszczał chłopak.
- A powiedz mi jak tam żyjesz? - odstawiła szklankę.
- Mamo ! Czy chociaż raz możesz nie odwracać kota ogonem?
- Dobrze. - ciężko westchnęła. - Zawsze chciałeś mieć młodszą siostrę, prawda?
- Tak, ale teraz się to zmieniło. - odrzekł. Po chwili zastanowienia spanikiował. - Czy ty chcesz mi powiedzieć, że jesteś w ciąży?!
W pewnej chwili mama Logana plunęła wodą i zaczęła kaszleć, gdyż wpadło jej trochę wody. Logan nadal panikując próbował udzielić pomocy co poskutkowało.
- Ty oszalałeś ?! - wybuchła śmiechem. - W moim wieku?! Oczywiście, że nie jestem w ciąży! - próbowała opanować śmiech.
- To dlaczego ta wzmianka o młodszej siostrze? - odetchnął z ulgą nadal czujny.
Pani Henderson zmizerniała, przybrała już poważną minę jakby była zgorzkniałą babą.
- Logan... - mówiła z ręką na sercu. - Masz młodszą siostrę.
- Że co słucham....?!

*I jak wrażenia? W końcu wiecie o co chodzi. Ja w skrócie, bo jestem w szkole. Pozdrawiam was z wf-u. :*

piątek, 9 stycznia 2015

Rozdział 1

Palmwoods to miejsce, w którym mieszka wiele zdolnych ludzi, ale nie każdym się udaje.   W mieszkaniu 2J rozlegały się hałasy czterech przyjaciół kłócących się nad niewiadomo czym :
- Ja wiem, że gdzieś schowałeś mój grzebień !!!! - kłócił się wysoki szatyn. Miał na imię James, był chodzącym narcyzem, ale jego urok osobisty przyciągał każdą napotkaną dziewczynę. Oczy koloru zielono-brązowego błyszczały z gniewu, a jego stojąca grzywka zadarła się.
- To ty mi powiedz gdzie jest mój kask !!!!! - krzyknął Carlos. Latynosa o brązowych oczach uważano za uroczego głupka. Dla niego liczyłsię tylko włąsny kask, o którcyh non-stop dbał, niż o jakiekolwiek realcje z dziewczynami.
- Możecie przestać się kłócić ?! Nie wiem co założyć na randkę z Jo ! - wtrącił się Kendall, blondyn o zielonych oczach. Był jedyny odpowiedzialny z całej czwórki. Zamierzał właśnie iść na randkę ze swoją dziewczyną Jo, ale miał dylemat co do ubioru. Bardzo zależało mu na swojej wybrance, więc próbował być jak najdoskonalszy i przy tym wyrozumiały.
- To proste - oznajmił James. - załóż tą w ciemniejszą. Podkreśla twój kolor włosów. - wskazał na jedną z koszul, które trzymał Kendall i powrócił do kłótni z Carlosem.
- Dzięki za pomoc. - zamierzał wyjść, ale widać, że dostał jakby olśnienia. Wrócił się do bruneta i szatyna. - Miałem wam o tym powiedzieć, ale zapomniałem.
- Ale co ?! - oburzyli się chłopcy.
- Twój kask pożyczyłem, bo nie mogłem znaleźć swojego do hokeja, a twój grzebień James - podrapał nerwowo tył głowy i wyciągnął zza pleców zepsuty grzebień. - tak jakby no nie chcący go złamałem.
Na te słowa James krzyknął jak dziewczynka z rozpaczy, a Carlos złapał się za głowę z miną nie wierzę. Nagle do mieszkania wparował zdenerwowany brunet. Brązowe oczy chłopaka płonęły ze wściekłości, a zarazem ze zdenerwowania. Logan to ten najmądrzejszy i inteligentny, ale trzeba było przyznać, że miał te swoje humorki. Przyjaciele od razu zrozumieli o co chodzi i zaczęli zadawać mu pytania dotyczące jego humoru :
- Logan co się stało ? - podszedł Los.
- Natalie się stała. - usiadł na pomarańczowej kanapie obok cierpiącego przyjaciela, który płakał z powodu "śmierci" jego szczęśliwego grzebyka.
- Co jest nie tak z twoją dziewczyną ? - uniósł brew zielonooki.
- Znowu mnie osądza o zdrady.
- Niby dlaczego ? - zdziwił się Carlito.
- Gadałem z Camille i przyłapała nas. - wycedził te słowa przez zaciśnięte zęby. - Czy ja nie mog ę już z żadną dziewczyną rozmawiać ?!
- Pewnie okres ma. - dodał jasnowłosy.
- Może masz rację. - poddał się Henderson. Wstał z kanapy z nadzieją i poszedł w stronę kuchni w celu nalania czegoś do picia.
Nim wybiła godzina 4 p.m Kendall krzątał się po całym mieszkaniu w poszukiwaniu zagubionego prezentu dla Jo. James rozpaczony nie reagował na zielonookiego, gdyż był zrozpaczony z powodu straconego grzebienia. Ryczał jak małe dziecko i co chwilę krzyczał słowa typu : Dlaczego ?! Carlos postanowił pójść na basen w Palmwoods, aby zaprosić Jeniferkę na randkę. Logan odradzał to latynosowi, lecz ona zawsze nie słuchał. Był przekonany, że tym razem któraś się zgodzi, ale jedyną randkę, którą dziś odbył to spotkanie oko w oko z hotelowym basenem. Tak mijał dzień, aż padnięci chłopcy zrobili rundkę na konsoli.
- Carlos bierz go od tyłu !!!!!!! - denerwował się Schmidt.
Co chwilę chłopcy wywoływali hałasy na piętrze, ale w końcu ustało, gdy zadzwonił telefon Logana. 22 latek odebrał mniewaną komórkę i usłyszał znany mu głos. To była jego matka z informacją :
- Mamo nie, aby coś, ale jestem zajęty.
- Jutro przyjeżdzam.
- Dlaczego ? - zdziwił się brunet. Im bardziej przeciągała matka rozmowę tym bardziej Logan czuł zdenerwowanie. W końcu pani Henderson przeszła do sedna :
- To nie rozmowa na telefon.
- Ale mamo.... - te słowa do niej nie doszły, gdyż ona odłożyła słuchawkę. Przełknął z trudnością ślinę i wrócił do grania.
- Kto to ? - spytali chłopaki.
- Mama dzwoniła. Ma zamiar wpaść z wizytą, ale nie znam przyczyny. - zastanawiał się Henderson.
- A musi być jakaś przyczyna, że twoja matka wpadnie dlatego, bo coś chce ? - tłumaczył mu Pena.
- Nie znacie mojej mamy. - wytrzeszczał oczy. - Gdy ma wpaść, bo coś chce informuje mnie dopiero jeden dzień przed wizytą ! A po za tym mówiła, że to nie rozmowa na telefon.
- Serio ? Może to coś ważnego i pilnego ? - uprzedził go Schmidt. Maslow tylko patrzył się smętnie przed siebie i słuchał tego co chłopaki mieli do powiedzenia.
- Na pewno coś pilnego. - uznał to za poprawną odpowiedź brunet. - Czuję, że to musi być coś złego....

*Hejoooo :*
Witaj na moim nowym blogu. Jak myślicie co może być nie tak? Czy James otrząśnie się po stracie swojego szczęśliwego grzebyczka?! :D Piszcie jak podobał się wam pierwszy rozdział. :* Wszelkie informacje znajdziecie w okienku z informacjami na temat bloga. Mam nadzieję, że ten rok będzie lepszy dla was niż tamten. ♥
Całuski :*

*Do Marlika. :3 Czekaj na odliczanie następne do nowego rozdziału w piątek. :* Chwała Marli S za to, że mi pomogła z blogiem. Koffam cię ty mój Marianie. :DDD

poniedziałek, 29 grudnia 2014

Powitanko :*

Hej kochani. ♥♥♥
 *Witajcie na moim nowym blogu. :3 Postanowiłam, że usunę tamtego bloga i założę nowego. :D Serdecznie zapraszam na moje wypociny, które będą miały miejsce 9 stycznia przyszłego roku. :D Czyli parę dni lub inaczej rok. :D Zakładkę z bohaterami możecie znaleźć dopiero po wydaniu pierwszego rozdziału. Wszelkie informacje znajdziecie w lewym rogu bloga. :* Piszcie jak podoba się wystrój i czekajcie na pierwszy rozdział. :)


*Podziękowania serdeczne dla Marlika, która mi pomagała z decyzjami, ale dzięki niej prawie włosy powyrywałam sobie z głowy. xDDDD 
Całuski :*

Buuuuu Kazik nie pomachał. XD